niedziela, 10 stycznia 2010
Odbijacze na burtę
(czyli God save our souls)
sobota, 12 grudnia 2009
Klar na dziobie
(czyli mordercza siła dygresji)
środa, 27 maja 2009
360˚
(czyli do koluśka ... hej!)
niedziela, 09 listopada 2008
Dookoła Bałtyku
(Zapiski z pierwszego etapu żeglarskiego przedsięwzięcia "R. A. Projekt")
środa, 22 października 2008
Turyści
Rozpoczynał się kolejny rejs. Na pokładzie zamustrowała się świeża załoga. Większość z nich miała być po raz pierwszy na morzu. Wśród początkujących był człowiek o imieniu Tomasz.
poniedziałek, 20 października 2008
Zapiski z prawie samotnego rejsu
Nie rozpoczyna się niczego w piątek, szczególnie rejsu. Na dodatek samotnego rejsu we dwóch i to wtedy, gdy przez całe Wybrzeże gonią człowieka "wściekłe psy" Kapitana Szafranowicza.
Zapiski z prawie... cd
Samoster zepsuł się na dobre. Jako trochę odporniejszy na wilgoć zastąpiłem delikatne urządzenie i w podwójnej roli, bo wciąż przecież byłem także alarmem zbliżeniowym, trzymałem kurs na latarnię.
wtorek, 13 maja 2008
Łódź podwodna
Flauta trwała już od kilku godzin. Było po południu, siedziałem sobie, słoneczko grzało, ptaszki czasem mnie odwiedzały. Rozłożyłem wędkę, zarzuciłem, nic nie złowiłem bo to normalne, ale nie o to chodziło. Tak sobie po prostu zarzuciłem wędkę, znaczy nie wędkę, bo wędka została na pokładzie, tylko przynętę na tej wędce. I tak sobie siedziałem, siedziałem, siedziałem... Aż tu nagle...
Horn
Poczułem lekkie szarpnięcie, jakby kotwica puściła i ponownie chwyciła. Otworzyłem oczy. Nadal byłem na jachcie a dookoła niezmiennie panował polarny dzień. W domu o tej porze dopiero świta – pomyślałem. Skostniały wychyliłem głowę z kabiny.
Dobre wychowanie
Umówiłem się z ludzmi na krótki rejs – zaledwie weekendowy. Grupa znajomych koniecznie chciała zaznać uroków morskiego żeglarstwa. A ponieważ, to były tylko dwa dni, więc chcieli pływać bez schodzenia na ląd.